0

Podróże w czasie

Widzieliście kiedyś Tytusa uwięzionego w Krzyżackim zamku i postarzałego o 50 lat?

ad 1.1

W zasadzie trudno sobie wyobrazić sytuację, w której nie byliby nasi bohaterowie. Przez świat pomysłów Papcia przeszło już chyba tyle spraw, że tylko on jeden potrafi określić co jeszcze może w niej być.

Przenoszenie w czasie stało się z pewnością jedną ze specjalności naszego rysownika.

Tytus, Romek i A’Tomek przeniosą się w czasie także w naszym, wrocławskim komiksie. Wiemy już nawet do jakiej epoki i okoliczności. Ale czy przez to wiemy wszystko? Z pewnością nie. Czym Papcio znów nas zaskoczy i rozśmieszy?

ad 1.3

0

Bawiąc uczą, ucząc bawią

“Tytus, Romek i A’Tomek” to niekończące się przygody, historie i zabawy, które jak słusznie przypomniał niedawno w rozmowie po ostatnim wpisie p. Andrzej Bojarski mają „bawiąc uczyć, ucząc bawić”.

w Paryżu

Rzeczywiście, w każdej księdze znajdujemy przygody, po których nie możemy przestać się śmiać. Gdy już ochłoniemy, orientujemy się, że w sumie zapamiętaliśmy z niej prócz śmiechu coś bardzo ważnego. A to że „harcerz zawsze staje w obronie słabszego”, a to że „przyciąganie na księżycu jest 6-krotnie mniejsze niż na ziemi”, a jeszcze w innym miejscu, że „Luwr to najsłynniejsze muzeum sztuki i że mieszka tam Pani Mona Liza”.

Myślę, że to jedna z cech papciowych komiksów, która czyni je kultowymi. To dlatego tak bardzo zapadają w naszej pamięci, rodzą piękną tradycję i wspomnienia, dlatego mogą je czytać różne pokolenia.

A Wy? Za co kochacie przygody „Tytusa, Romka i A’Tomka”?

odlatują w wannolocie

0

Kim jesteś dla Tytusa? Kim Tytus dla Ciebie?

Z poprzednich wpisów wiemy już sporo o Tytusie…

okładka, ks. XXII

Czy równie dużo wiemy o sobie? Kim byliśmy gdy czytaliśmy po raz pierwszy świetne komiksy Papcia Chmiela? A kim jesteśmy dziś gdy wczytujemy się w nie na nowo? Jak bardzo zmienił się świat od wydania I księgi w roku 1966, a jak bardzo zmieniliśmy się my? Proponujemy krótką w tej sprawie refleksję.

okładka ks. II

Czy pamiętacie swój pierwszy kontakt z przygodami „Tytusa Romka i A’Tomka”? Kim wtedy byliście? Jak bardzo komiks i przygody harcerzy na Was wpływały? Kim był lub jest dla Was Tytus de ZOO? Piszcie proszę, wszystkie wspomnienia na pewno pomogą Tytusowi i dotrą do niego.

okładka ks. III

0

Mapa tytusowych podróży

Wrocław i wrocławskie przygody Tytusa to kolejny etap przygód doświadczonego już podróżnika i bohatera. Wie to każdy wierny fan papciowych rysunków.

„Powiedz mi gdzie byłeś a powiem Ci kim jesteś” – twierdzą z kolei niektórzy osiedlowi filozofowie. Postanowiliśmy skorzystać więc z ich mądrości i przypomnieć sobie miejsca w jakich był już Tytus. To kolejny etap naszego poznawania go „na nowo”.

z rakietą

– Co pierwsze przychodzi Ci do głowy? – Pytam Tomka, który napisał do naszej redakcji przedstawiając się jako „najwierniejszy fan wizytującej we Wrocławiu małpy”.

– Tytus w kosmosie, Tytus w wojsku oraz w podróży do ćwierć koła świata – odpowiada jednym tchem.

– Co dalej?

– Tytus był też na olimpiadzie i na dzikim zachodzie. Odwiedził szkołę jako uczeń i Bieszczady, ale raczej nie jako typowy turysta:)

– A miasta, czy był już w jakiś konkretnych miastach?

– No cóż, był np. w Toruniu jako piernikarz.

Można o Tytusie powiedzieć wszystko, ale nie to że jego życie jest nudne, a biorąc pod uwagę decyzję o przybyciu do Wrocławia, w tej sprawie nic się nie zmieni.

mapa podróży w kosmosie

0

Babcia Hopsasa i wuj Bzofik

Nie milkną komentarze po naszych ostatnich doniesieniach o przeszłości Tytusa de ZOO (zobacz wpis: “Pytań o Tytusa ciąg dalszy” z 1 lipca 2013).

“Czy to jedyne informacje jakie macie? Proszę, napiszcie coś więcej, bo spać nie mogę z ciekawości” – pisze w liście nasza czytelniczka Basia.

Kontynujemy nasze poszukiwania i docieramy do portalu www.tytusromekiatomek.pl Jest tam wpis poświęcony szympansiej gwieździe. Czytamy w nim: Tytus pochodzi z Trapezfiku, kraju położonego w Afryce Środkowej. Do dziś mieszka tam babcia Tytusa Hopsasa i wuj Bzofik.*

Redaktorzy portalu potwierdzają także nasze ustalenia w sprawie trudnych przeżyć z dzieciństwa, piszą: Tytus pochodzi z nienajlepszej rodziny, można by powiedzieć z patologicznej. – Stryjek – alkoholik, wujek – pasożyt, babcia – cinciara. Zapewniają jednak, że wielokrotnie dał dowód swojej miłości i oddania krewnym.

Portal zgadza się również z naszymi wcześniejszymi informacjami co do podwójnych narodzin Tytusa (zobacz wpisy: “Pierwsze spotkanie” oraz “Herezja, towarzysze!” z 26 czerwca 2013) oraz podaje bardzo ciekawe wyjaśnienie imienia, które od niedawna zna już każdy interesujący się kulturą wrocławianin.

Tytus atleta

Tytus w kosmosie

*cytowany wpis można znaleźć pod adresem: http://tytusromekiatomek.pl/?status=3&tytus=39&dzial=3 Zachęcamy jednak do przestudiowania całego serwisu.

0

Pytań o Tytusa ciąg dalszy.

Weekend był piękny, Hala Stulecia urocza, a ludzie których świeży wrocławianin spotkał na Pergoli pełni radości i wypoczynku, niepowtarzalny klimat ma to miejsce!

Nasz blog rozpoczął się jednak nie od zielonej trawy i nastrojowej fontanny przy niezłym koncercie (choć i to piekielnie ważne), ale od pytań o Tytusa, o rzeczy w Nim fundamentalne, wróćmy do nich, bo tylko prawda jest ciekawa.

Sprawdźmy co sam zainteresowany ma w tej sprawie do powiedzenia. W roku 1966 udzielił on krótkiego wywiadu w związku z debiutem książkowym. Wyznaje w nim:

– (…) Urodziłem się w gąszczu kresek i linii. Ojciec mój, tata Chmielewski, jest grafikiem. Pewnego dnia przewrócił mu się słoik z tuszem i na papierze powstała wyjątkowo piękna plama. Tata błysnął talentem i dorysował do plamy jeszcze parę kresek. W ten sposób z głupiej plamy powstał mądry Tytus.

Dalej padają szokujące zdania: – Trudne miałem dzieciństwo – zwierza się człekokształtny bohater.

– Ojciec, jak ojciec – to mnie pieścił, to tłukł czym popadło. Ale nie żałuję, bo dzięki temu biciu wybiłem się ponad innych.

– Czy pamiętasz, za co dostałeś pierwsze lanie? – Dopytuje dziennikarz.

– Owszem. Kiedyś tak się rozbisurmaniłem, że rozerwałem ramki, w których mnie tata rysuje. Tata sprał mnie wtedy końcem pędzelka i od tej pory dla pewności rysuje grubsze ramki.*

Te wyznania rzucają nowe światło na odwagę i charakter naszego ulubionego szympansa. Tytus, jakie jeszcze kryjesz tajemnice? Chcemy poznać Cię na nowo!

autoportret z Papciem Chmielem

Tytus w pasiaki

*Cytowany tu wywiad został opublikowany m.in. w: H. J. Chmielewski, Tytus, Romek i A’Tomek. Księga I, Warszawa: Wydawnictwo Prószyński Media Sp. z o.o. 2009

0

Przyjechałem, zobaczyłem, zostaję…

Konferencja była świetna! Pan prezydent, dziennikarze, pracownicy urzędu i przechodnie, krótko mówiąc – bardzo jesteście w Waszym Wrocławiu sympatyczni! Trochę niepokoi mnie, że sprawa dziewczyn i uwagi Papcia w tej sprawie zaczyna żyć własnym życiem, bo z dziewczynami to nigdy nie wie, oj nie wie się…

A nuż zakocham się w jakieś Pani, która woli anonimowość? Prasa już dziś pisze, że przyjechałem w celach matrymonialnych i potem pewnie będzie donosić czy plotkować o „nowych dziewczynach Tytusa”. Już nawet dostałem pierwszego całusa, ach…

Przyjechałem przyglądać się, popatrzeć, pobyć z Wami. Dziękuję Wam za piękne przywitanie, teraz porozglądam się trochę „po cichu”, popatrzę gdzie lubicie spacerować, co robicie w wolne dni.

Wrocławianie – do zobaczenia „na mieście”!

Obrazek

0

Nadzieje i oczekiwania

Każdy kto czytał choć jeden komiks wie jak lubię podróże. I ta z Warszawy, z domu kochanego Papcia do Wrocławia nie była inna. Podobało mi się zachodzące słońce w Warszawie i wschodzące słońce we Wrocławiu! Przyjeżdżam pełen nadziei i radości. Żegnały mnie dziewczyny w Warszawie i może we Wrocławiu też przywitają mnie dziewczyny?:) Cieszę się ze spotkania z prezydentem i cieszę się, że zobaczę ratusz od środka. Cieszę się, że będą dziennikarze, generalnie lubię dziennikarzy:) No i mieszkańcy miasta. Wrocławianie, jacy Wy jesteście? Co mnie tu spotka, co razem przeżyjemy? W każdym razie… nadchodzę!nadchodzę

0

Herezja, towarzysze!

Przez 9 lat „Świat Młodych” był oknem Tytusa na świat, a w zasadzie miejscem kontaktu Polaków z Tytusowymi przygodami przeżywanymi wespół w zespół z Romkiem i A’Tomkiem. Sława oczekiwanego przez nas we Wrocławiu bohatera rosła w zastraszającym tempie. Nakład pisma  osiągnął w pewnym momencie 500,000 egzemplarzy i wszędzie tam gdzie ono docierało ludzie wiedzieli już o Tytusie, nie mogli zapomnieć. Papcio Chmiel, ojciec naszego bohatera, tak potem wspominał początki nowego etapu:

Była wiosna 1965 kiedy Wydawnictwo Harcerskie w osobie nieustraszonego dyrektora Janusza Maruszewskiego postanowiło wydać „Tytusy” w formie zeszytu. To że komiks był wydrukowany w harcerskiej gazecie, partia mogła wybaczyć, ale w oddzielnej książeczce wzorem kapitalistycznego Zachodu? Brrr… herezja, towarzysze! Starszy Brat za Bugiem nie podjąłby takiej decyzji! (H. J. Chmielewski, Tytus zlustrowany. Autobiografia na tle historii komiksu pod tytułem „Tytus Romek i Atomek”, Młodzieżowy Dom Kultury w Opolu, 2006.)

Tak oto mamy do czynienia z nowym początkiem. Romek i A’Tomek spotykają Tytusa na ulicy…wersja 2

0

Pierwsze spotkanie

Według pierwszej wersji zdarzeń Romek i A’Tomek spotkali Tytusa w… rakiecie kosmicznej. Rzecz o tym rozniosła się za pośrednictwem harcerskiej gazety „Świat Młodych” w roku 1957. Gazeta była harcerska, ale Tytus jeszcze nie, o nie. On sam był wtedy… doświadczalny. Czy wyobrażacie sobie jak można było tak traktować naszą ukochaną małpę? Na szczęście Romek i A’Tomek mieli więcej wyczucia i intuicji, zaczęli traktować Tytusa odpowiednio. Rakieta uniosła się w kosmos i rozpoczęły się pierwsze, odlotowe przygody naszych bohaterów. Ich przyjaźń miała się już nie skończyć…wersja 1