Przyjechałem, zobaczyłem, zostaję…

Konferencja była świetna! Pan prezydent, dziennikarze, pracownicy urzędu i przechodnie, krótko mówiąc – bardzo jesteście w Waszym Wrocławiu sympatyczni! Trochę niepokoi mnie, że sprawa dziewczyn i uwagi Papcia w tej sprawie zaczyna żyć własnym życiem, bo z dziewczynami to nigdy nie wie, oj nie wie się…

A nuż zakocham się w jakieś Pani, która woli anonimowość? Prasa już dziś pisze, że przyjechałem w celach matrymonialnych i potem pewnie będzie donosić czy plotkować o „nowych dziewczynach Tytusa”. Już nawet dostałem pierwszego całusa, ach…

Przyjechałem przyglądać się, popatrzeć, pobyć z Wami. Dziękuję Wam za piękne przywitanie, teraz porozglądam się trochę „po cichu”, popatrzę gdzie lubicie spacerować, co robicie w wolne dni.

Wrocławianie – do zobaczenia „na mieście”!

Obrazek

Herezja, towarzysze!

Przez 9 lat „Świat Młodych” był oknem Tytusa na świat, a w zasadzie miejscem kontaktu Polaków z Tytusowymi przygodami przeżywanymi wespół w zespół z Romkiem i A’Tomkiem. Sława oczekiwanego przez nas we Wrocławiu bohatera rosła w zastraszającym tempie. Nakład pisma  osiągnął w pewnym momencie 500,000 egzemplarzy i wszędzie tam gdzie ono docierało ludzie wiedzieli już o Tytusie, nie mogli zapomnieć. Papcio Chmiel, ojciec naszego bohatera, tak potem wspominał początki nowego etapu:

Była wiosna 1965 kiedy Wydawnictwo Harcerskie w osobie nieustraszonego dyrektora Janusza Maruszewskiego postanowiło wydać „Tytusy” w formie zeszytu. To że komiks był wydrukowany w harcerskiej gazecie, partia mogła wybaczyć, ale w oddzielnej książeczce wzorem kapitalistycznego Zachodu? Brrr… herezja, towarzysze! Starszy Brat za Bugiem nie podjąłby takiej decyzji! (H. J. Chmielewski, Tytus zlustrowany. Autobiografia na tle historii komiksu pod tytułem „Tytus Romek i Atomek”, Młodzieżowy Dom Kultury w Opolu, 2006.)

Tak oto mamy do czynienia z nowym początkiem. Romek i A’Tomek spotykają Tytusa na ulicy…wersja 2