Pytań o Tytusa ciąg dalszy.

Weekend był piękny, Hala Stulecia urocza, a ludzie których świeży wrocławianin spotkał na Pergoli pełni radości i wypoczynku, niepowtarzalny klimat ma to miejsce!

Nasz blog rozpoczął się jednak nie od zielonej trawy i nastrojowej fontanny przy niezłym koncercie (choć i to piekielnie ważne), ale od pytań o Tytusa, o rzeczy w Nim fundamentalne, wróćmy do nich, bo tylko prawda jest ciekawa.

Sprawdźmy co sam zainteresowany ma w tej sprawie do powiedzenia. W roku 1966 udzielił on krótkiego wywiadu w związku z debiutem książkowym. Wyznaje w nim:

– (…) Urodziłem się w gąszczu kresek i linii. Ojciec mój, tata Chmielewski, jest grafikiem. Pewnego dnia przewrócił mu się słoik z tuszem i na papierze powstała wyjątkowo piękna plama. Tata błysnął talentem i dorysował do plamy jeszcze parę kresek. W ten sposób z głupiej plamy powstał mądry Tytus.

Dalej padają szokujące zdania: – Trudne miałem dzieciństwo – zwierza się człekokształtny bohater.

– Ojciec, jak ojciec – to mnie pieścił, to tłukł czym popadło. Ale nie żałuję, bo dzięki temu biciu wybiłem się ponad innych.

– Czy pamiętasz, za co dostałeś pierwsze lanie? – Dopytuje dziennikarz.

– Owszem. Kiedyś tak się rozbisurmaniłem, że rozerwałem ramki, w których mnie tata rysuje. Tata sprał mnie wtedy końcem pędzelka i od tej pory dla pewności rysuje grubsze ramki.*

Te wyznania rzucają nowe światło na odwagę i charakter naszego ulubionego szympansa. Tytus, jakie jeszcze kryjesz tajemnice? Chcemy poznać Cię na nowo!

autoportret z Papciem Chmielem

Tytus w pasiaki

*Cytowany tu wywiad został opublikowany m.in. w: H. J. Chmielewski, Tytus, Romek i A’Tomek. Księga I, Warszawa: Wydawnictwo Prószyński Media Sp. z o.o. 2009

Advertisements